Menu

Mieszamela

dziecko z wyzwaniem

każdy ma swój kołowrotek

mieszamela

Udało się. Wrzesień dobiegł końca. Teraz będzie już tylko lepiej. Po miesiącu bowiem powinniśmy już przyzwyczaić się do życia w kołowrotku. Poza tym zdaje się, że powinien on już nieco zwolnić.

 

Klocki mamy w końcu poukładane. Plany lekcji, zajęcia dodatkowe, konie, muzykowanie, kreatywne edukowanie – wszystko ma już swój dzień i swoją godzinę. Pozostało tylko ów grafik wykuć na blachę i wpaść w odpowiedni rytm.

 

Loginy i hasła do e-dzienników w googlach zapamiętane.

 

Ubezpieczenia, klasowe, składkowe, komitetowe i wszelkie inne złotówkowe zapłacone.

 

Zgody lub ich braki na: fluoryzację, zjadanie warzyw i owoców, poszukiwanie wszy i publikowanie wizerunków (dzieci, nie wszy rzecz jasna) wydane.

 

Wszystkie możliwe drogi dojazdu do szkoły obcykane. Choć prawdę mówiąc, dzięki wszechobecnym robotom drogowym, wybór mamy bardzo ograniczony. W grę wchodzi albo opcja połączona ze zwiedzaniem centrum naszego miasta w tempie iście spacerowym. Albo wariant wiążący się z wyjazdem praktycznie poza miasto i wbijaniem się do niego z innej strony. Sorry, jak to mówią: "taki mamy klimat".

 

Generalnie, rzec można, że jesteśmy w kwestii organizacyjnej ogarnięci.

 

W związku z powyższym liczę, że uda mi się w końcu przeczytać coś więcej niż komunikaty w dzienniczkach czy lista lektur. Ufam, że znajdę czas, aby pisać coś innego niż „to Tola i Ola”. I wierzę, że dam radę w końcu normalnie pobiegać.

 

Bo we wrześniu biegałam, a jakże! Przed ósmą rano, aby nie spóźnić się do pracy. Leśną dróżką prowadzącą ze szkoły mojej córki na parking samochodowy. W szpilkach i po szyszkach. To jest czad!!!

rocznica >

< łobuzy

© Mieszamela
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci