Menu

Mieszamela

dziecko z wyzwaniem

kaligrafia

mieszamela

Kiedy jesteś rodzicem napotykasz na drodze swojego rodzicielstwa różne wyzwania. Czasem dziecko czegoś pragniesz nauczyć, innym razem próbujesz je czegoś tam oduczyć. Wspinasz się na wyżyny swoich możliwości, aby wytłumaczyć mu w sposób przystępny rzeczy niewytłumaczalne lub oczywiste. Szukasz najlepszych metod i sposobów, aby szybko i sprawnie uporać się z każdym kolejnym wyzwaniem.

 

Kiedy posiadasz dziecko, które ma zaburzony rozwój wyzwań jest dużo więcej. Nieraz najprostsze rzeczy urastają do rangi ogromnego problemu. Ty jako rodzic natomiast wychodzisz z siebie, stajesz obok i próbujesz wymyślać kolejne możliwości działania.

 

Nigdy nie zaliczałam siebie do osób wielce kreatywnych. Jednak bycie mamą dziecka z zespołem wad genetycznych wymaga ode mnie na co dzień wpadania na kolejne genialne pomysły. Jak moja córka mogłaby opanować rzeczy, które normalnie same się opanowują? Jak pokonywać jej ograniczenia, o których istnieniu zdrowi ludzie nie mają pojęcia? Jak najprostsze rzeczy rozkładać na czynniki pierwsze? Jak ugryźć rzeczy skomplikowane???

 

Czasem staję na rzęsach. Wymyślam nowy sposób.

 

To jednak dopiero początek. Pomysł trzeba jeszcze wcielić w życie. Mozolnie, wytrwale go wałkować. Liczyć, że się sprawdzi. A jeśli tak się nie stanie, to główka znowu musi zacząć kombinować.

 

Czasem opuszczam.

Rzadko, ale zdarzyło mi się…

 

Teraz mamy na tapecie kaligrafię.

I tu pewnie część rodziców dzieci z Zespołem Williamsa wybuchła śmiechem. I to raczej nerwowym.

Nauczyć bowiem nasze dzieci kaligrafii to tak, jakby je wysłać z misją kosmiczną na Marsa liczyć, że wrócą z informacją, iż odnaleźli tam inne formy życia. Przynajmniej na dziś tak  to widzę…

 

Broni nie składam, ale mózg od wyszukiwania sposobów na ów wyzwanie mi się zwyczajnie lasuje…

ama_pisze

© Mieszamela
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci